-1
archive,category,category-sad,category-135,cookies-not-set,stockholm-core-1.1,select-child-theme-ver-1.1,select-theme-ver-5.1.8,ajax_fade,page_not_loaded,menu-animation-underline,popup-menu-fade,wpb-js-composer js-comp-ver-6.0.5,vc_responsive

Od mediatrix przez jednacza – mediacja jest stara jak świat

Spór towarzyszy od zawsze człowiekowi. W zasadzie można powiedzieć, że od czasów Adama i Ewy człowiek ma „w genach” łamanie zasad. Wszędzie gdzie istniały społeczności, wspólnoty, musiały pojawiać się spory. Aby wspólnota mogła przetrwać, musiała wykształcić sposób pokojowego rozwiązywania sporów pomiędzy jej członkami. Często spór był rozstrzygany przez władcę czy sędziego-arbitra. W innych sytuacjach, do zakończenia konfliktu, mogła przyczynić się interwencja osoby trzeciej, którą zwaśnione strony obdarzały autorytetem i zaufaniem. Dlatego w pierwszych wzmiankach o mediacji, osoby pełniące rolę mediatora nazywano „przyjaciółmi”, „dobrymi ludźmi” czy „zacnymi obywatelami”[1]

 

W VI wieku naszej ery w Egipcie, porozumienia spisywano na zwojach papirusu. Zwaśnieni Egipcjanie mieli do wyboru dwie formy zakończenia sporu:

  • kompromisson czyli umowa, w której zobowiązywały się zastosować do wyroku arbitra bądź
  • dialysis – ugoda, w której opisywano historię konfliktu i jego źródła a także szczegóły porozumienia.

Trwałość ugody gwarantowano wysoką karą pieniężną i złożeniem przysięgi. Rolę przyjaciela, który pomógł osiągnąć porozumienia określano jako mesiteia. Ciekawe jest to, że w zachowanych papirusach, powtarza się w opisach ten sam motyw, dla którego strony zdecydowały się zawrzeć porozumienie: dzięki pomocy osoby trzeciej mogły taniej i szybciej rozwiązać spór.

 

2500 lat temu w Chinach, Konfucjusz głosił, że człowiek powinien unikać prowadzenia spraw w sądach, ponieważ świadczy to o braku dobrych relacji tej osoby ze społecznością. W tym czasie, proces sądowy był traktowany jako zaprzeczenie harmonii w relacjach międzyludzkich i naruszenie zasad etycznych w danej społeczności. Konflikt mógł doprowadzić do „utraty twarzy” równoznacznej z utratą szacunku i godności. Z tego względu, wiele rodów, aby chronić dobre imię rodziny, wprowadzało wewnętrzne zakazy prowadzenia postępowania sądowego. Stąd wywodziła się wielowiekowa potrzeba rozwiązywania sporów przez same strony przy udziale osoby trzeciej. W okresie dynastii Ming (1368-1644) w każdej wiosce miał być wybudowany specjalny budynek nazywany shenming – „wyjaśnianie argumentów”, który miał służyć starszyźnie do mediowania sporów pomiędzy mieszkańcami tej wioski. Mediację przez wieki prowadzili naczelnicy rodów, wiosek czy urzędnicy. Istnienie struktur prawnych poza system państwowym  było sprzeczne z założeniami totalitarnego państwa komunistycznego. Dlatego, po rewolucjach republikańskiej z 1911 i komunistycznej z 1949 wprowadzone zostały ludowe komisje mediacyjne. W komisjach tych mediatorami zostali niekompetentni ludzie oddani władzy komunistycznej. Brak zaufania do tych osób, a zwłaszcza brak ich doświadczenia w udzielaniu pomocy przy rozwiązywaniu sporów spowodował, że mediacja praktykowana w Chinach przez wieki, pomimo liczby 6 mln mediatorów, jest obecnie zastępowana procesem sądowym.

 

Arabskie przysłowie „dobre imię jest warte więcej niż pieniądze” było powtarzane, gdy muktar, muslihs czy jaha doprowadzali do uściśnięcia rąk przez zwaśnione strony. Potem wszyscy udawali się do domu pokrzywdzonego, gdzie podawana była gorzka czekolada a rodzina sprawcy częstowała wszystkich chlebem i specjalnie przygotowanym posiłkiem.[2] Ważne było to, że tak zawarte porozumienie traktowane jako stałe, niezmienne – wypracowane przez strony i przypieczętowane wspólnym posiłkiem.

 

Tubylcze wspólnoty z regionu Oceanii i Pacyfiku mają do chwili obecnej wykształcone przed wiekami taha Maori – postępowanie godzenia spornych interesów rozpoczynające się odwołaniem się do duchów, przodków i wspólnych więzi, wytworzenie atmosfery dialogu i otwartej dyskusji bez presji czasu. Byłoby miło, gdyby obecne mediacje udawało się prowadzić w takiej atmosferze, trzeba tylko ustalić jaki duch mógłby pomoc 😉

 

W Europie, z IX w. naszej ery pochodzą pisane materiały, w których można znaleźć nazwę mediator dla mężczyzny zajmującego się mediacją a mediatrix, dla kobiety. Najwcześniejszym zachowanym świadectwem rozwiązania konfliktu przez mediację była rola privatus mediator króla Ludwika Niemieckiego, który pośredniczył w rozwiązywaniu konfliktu w dynastii Karolingów pomiędzy następcami Karola Wielkiego. Kościół katolicki niejednokrotnie pomagał w rozwiązywaniu sporów politycznych. Z Listu papieża Benedykta XII wynika, że został on poproszony o pozasądowe (extrajudiciliter) rozwiązanie sporu pomiędzy Królem Anglii Edwarde III oraz królem Francji Filipem VI – nie jako sędzia czy arbiter ale jako mediator i wspólny przyjaciel obu stron. Ciekawostką jest, że pokój westfalski zawarty w 1648 r. był efektem 5-letniej mediacji posłańca i senatora z Wenecji Alvise Contarini. Mediacji miał się także podjąć Bacon w sporze pomiędzy jego przyjacielem hrabią Essex a Królową w 1837r.

 

Na dawnych ziemiach polskich, sporom miedzy plemionami towarzyszyła wróżda rodowa – „krwawa zemsta”, która często kończona była ugodą zawieraną dzięki pracy jednaczy. Popularność tej metody spowodowała, że wprowadzono karę tzw. jednane czyli obowiązek zapłaty określonej kwoty na rzecz sędziów jako odszkodowanie za utratę przez nich dochodów w sądach państwowych. Książę płocki Janusz II zwolnił ludność od płacenia jednane w zamian za wysoki podatek. W kolejnych wiekach, często polubownego rozstrzygania sporów nadużywano dla uniknięcia kar za zabójstwa i inne ciężkie przestępstwa. To zaś, stało się przyczyną wprowadzania zakazów mediacji w sprawach karnych. Zachowane przykłady pokazują, iż zakaz ten omijano porozumiewając się pomiędzy rodzinami. Jednacz poza tym, że musiał cieszyć się autorytetem i zaufaniem, nie mógł być „sługą lat nie mającym, głuchym, niemym, szalonym i popędliwym

 

Od tego czasu minęło wiele wieków. Niezmienne jednak pozostały: chęć szybszego uzyskania rozwiązania problemu, ograniczenie kosztów rozwiązania, konieczne zaufanie do mediatora i pewność, że zawarte compromiso będzie przez jego strony wykonane.
Poza tym, aktualne pozostają postulaty co do zdrowia współczesnych jednaczy 🙂

 

 

[1] Mediacje. Teoria i praktyka. Redakcja naukowa E. Gmurzyńska, R Morek, Wolters Kluwer Warszawa 2018 str. 44
[2] Mediacje. Praktyczne strategie rozwiązywania konfliktów. Ch. W. Moore, Wolters Kluwer Warszawa 2018 str. 85

 

____________

Więcej o tym, że w mediacji energia z konfliktu pomiędzy stronami, ze zderzenia przeciwnych racji, jest  impulsem do poszukiwania nieszablonowych rozwiązań, do kreatywnego myślenia, do innowacyjnego postrzegania sporu, o moich doświadczeniach prawnika z 20 – letnim stażem w sprawach własności intelektualnej, o tym, że warto spróbować rozwiązać spór oszczędzając czas, pieniądze i energię, można przeczytać w innych wpisach na moim blogu o mediacjach w sprawach własności intelektualnej.
Zapraszam do lektury i do kontaktu 

 

mediator w sprawach własności intelektualnej

+48 500 114 991  |  malgorzata.gradek@lgl-iplaw.pl

KANCELARIA MEDIACYJNA MAŁGORZATA GRADEK LEWANDOWSKA  I  LGL-MEDIATION.PL

ul. Mokotowska 41 lok 2 B, 00-551 Warszawa
+48 500 114 991 I +48 513 454 676

O tym czym jest mediacja, czyli wyrok sądowy czy porozumienie mediacyjne ? „rozstrzygnięcie” a „rozwiązanie” problemu

Wśród mediatorów krąży opowieść o kłótni dwóch córek o jedną pomarańczę. Ta historia jest mi bardzo bliska, ponieważ nie jedną podobną scenę widziałam, gdy moje córki były małe. Łatwo mi więc, wyobrazić sobie jak zmęczona wrzaskami i zniecierpliwiona matka, zdecydowanym ruchem przecina owoc na pół i wręcza każdej córce „sprawiedliwą” część pomarańczy, licząc na chwilę ciszy. Faktycznie, na krótki moment zapada cisza a potem … słychać wrzask większy niż przed przyjściem matki.

Dlaczego? Matka, kierując się dobrymi intencjami, czując, że musi tak samo potraktować dzieci, rozstrzyga spór najlepiej jak potrafi.

 


Podobnie sąd wydając orzeczenie w sprawie, bazuje na tym co każda ze stron zdoła wykazać, udowodnić, przedstawić, powiedzieć (uzasadnienie wyroku powinno zawierać m.in. „ustalenie faktów, które sąd uznał za udowodnione, dowodów, na których się oparł, i przyczyn, dla których innym dowodom odmówił wiarygodności i mocy dowodowej” (…) – art. 327(1) kpc).

Zaś każda ze stron tak prowadzi proces, aby wygrać – uzyskać jak najwięcej, poza pokryciem kosztów poniesionych na proces.

Mówi się o binarnej – zero jedynkowej strukturze procesu: wygrany v przegrany. Proces sądowy jest sformalizowany, przebiega zgodnie z ustaloną procedurą. Najczęściej polega na wymianie pism procesowych, często za pośrednictwem profesjonalnych pełnomocników zdeterminowanych, aby wygrać spór dla swojego klienta.

Konfrontacja w procesie nie sprzyja szczerość stron. Nie ma miejsca na to, aby strony mogły wyjaśnić sobie faktyczne powody swoich zachowań, wyrazić skruchę. Na sali sadowej zwykle nie składa się propozycji ustępstw. Jeśli zdarza się, że strony poza salą sądową podejmują rozmowy ugodowe, to zwykle z obawą, aby to, co zadeklarują, nie zostało wykorzystane przeciwko nim w procesie.

Wyrok jest ustaleniem, która ze stron naruszyła normy prawa materialnego (zgodnie z art. 316 kpc, sąd wydaje wyrok, „biorąc za podstawę stan rzeczy istniejący w chwili zamknięcia rozprawy” …), czyli w oparciu o to co znajduje się w pismach procesowych, nie sięga do rzeczywistych przyczyn konfliktu, nie obejmuje tego co jest związane ze sporem a może być ważne dla funkcjonowania stron „Sąd nie może wyrokować co do przedmiotu, który nie był objęty żądaniem, ani zasądzać ponad żądanie” – art. 321 kpc)

 

Wyrok jest rozstrzygnięciem sporu. Nie zawsze, a raczej rzadko, prowadzi do zgody. Przegrywająca strona często czuje się sfrustrowana, potraktowana niesprawiedliwie, zraniona, oszukana.

 


A jeśli matka zapyta córki do czego potrzebna jest im pomarańcza? Co zamierzają zrobić? Wtedy dowie się, że jedna z córek potrzebuje miąższu na sok a druga chce zrobić ciasto i potrzebna jest jej skórka z pomarańczy. Miąższu z całej pomarańczy, skórki z całej pomarańczy. Pierwsza nie potrzebuje skórki, druga nie potrzebuje miąższu.


Mediator może
      • może spotkać się z każdą ze stron, zadać pytania, które pomagają stronom uporządkować ich własne oczekiwania,
      • zdiagnozować konflikt, ustalić czego dotyczy: relacji, wartości, struktury, danych czy indeksów (czyli koło konfliktu Moore’a), dostrzec rzeczywiste potrzeby stron,
      • dowiedzieć się nie tylko tego, co znajduje się w pismach procesowych, a jest ważne dla stron.

Mediator pomaga stronom zmienić własny wykreowany obraz sporu, skłania do obiektywizmu, precyzowania, przewartościowania, „zobaczenia” drugiej strony. Dzięki temu, strony mają szansę uświadomić sobie możliwe konsekwencje sporu, tego jak bezcelowe jest ponoszenie kosztów procesu. Uświadomić sobie, że rozstrzygniecie może być dalekie od ich oczekiwań. Zwłaszcza, jeśli konflikt dotyczy stron pozostających dotychczas w relacjach, korzyści z wygranego sporu, mogą okazać się niewielkie w stosunku do utraconych możliwości współpracy w przyszłości i zerwania więzi gospodarczych.

 

Dobry mediator
      1. pomaga przejść od emocji do rozmowy o potrzebach i perspektywach,
      2. prowokuje strony do poszukiwania nowych, nieszablonowych rozwiązań; do kreatywnego myślenia i kreowania nowych wartości,
      3. wspiera strony w innowacyjnym postrzeganiu sporu: z pokonania przeciwnika na pokonanie problemu.

 

Mediacja jest rozwiązaniem konfliktu przez strony przy pomocy neutralnego mediatora. Czasami definiuje się postępowanie mediacyjne jako negocjacje z udziałem mediatora.

Od negocjacji prowadzonej miedzy stronami, mediację różni udział mediatora.

W mediacji facylitatywnej mediator nie proponuje rozwiązań sporu ani nie ocenia sytuacji stron. Jedynie wspiera je w dochodzeniu do porozumienia, tworzy warunki do rozmów, kontroluje ich przebieg.

W mediacji ewaluatywnej mediator, poza ułatwieniem komunikacji, pełni rolę eksperta w określonej dziedzinie pomagając stronom w ocenie poszczególnych elementów sprawy i proponując rozwiązania.

Bez względu na model mediacji, przy mniej lub bardziej aktywnym udziale mediatora (pomagającego w poszukiwaniu podstawowych interesów i potrzeb stron, które dopiero nazwane można przekształcić w propozycje stanowiące materiał do negocjowania), strony same szukają takich rozwiązań, aby warunki ugody mogły być obopólnie zaakceptowane.

 

Mediacja w ten sposób pojmowana – poza tym, że pozwala na uniknięcie stresu związanego z występowaniem w sądzie czy w roli powoda czy pozwanego – obniża koszt i skraca czas trwania konfliktu. Postępowanie mediacyjne pozwala każdej ze stron „zachować twarz”, podjąć postanowienia możliwe do przyjęcia i realizacji.

Strony mają kontrolę – tak nad samym procesem mediacji, jak i nad treścią ugody, żadna decyzja nie zostaje podjęta bez zgody stron. Z tego względu, wypracowane przez strony porozumienie jest realizowane. Strony stosują się do ustaleń ponieważ same uzgodniły.

 

I to jest rozwiązanie problemu. Ustalenie zasad bezkonfliktowego funkcjonowania w przyszłości

PS’ Pyszne pomarańczowe ciasto, popijane pomarańczowym sokiem, w towarzystwie zadowolonych córek 🙂

____________

Więcej o tym, że w mediacji energia z konfliktu pomiędzy stronami, ze zderzenia przeciwnych racji, jest  impulsem do poszukiwania nieszablonowych rozwiązań, do kreatywnego myślenia, do innowacyjnego postrzegania sporu, o moich doświadczeniach prawnika z 20 – letnim stażem w sprawach własności intelektualnej, o tym, że warto spróbować rozwiązać spór oszczędzając czas, pieniądze i energię, można przeczytać w innych wpisach na moim blogu o mediacjach w sprawach własności intelektualnej.
Zapraszam do lektury i do kontaktu 

 

mediator w sprawach własności intelektualnej

+48 500 114 991  |  malgorzata.gradek@lgl-iplaw.pl

KANCELARIA MEDIACYJNA MAŁGORZATA GRADEK LEWANDOWSKA  I  LGL-MEDIATION.PL

ul. Mokotowska 41 lok 2 B, 00-551 Warszawa
+48 500 114 991 I +48 513 454 676

MONOLOG MEDIATORA IP

Dzień dobry Państwu. Nazywam się Małgorzata Gradek Lewandowska. Jestem mediatorem Centrum Mediacji przy Krajowej Izbie Radców Prawnych, a także mediatorem sądowym wpisanym na listę stałych mediatorów w Sądach Okręgowych w Warszawie, Katowicach i Gdańsku, jestem też radcą prawnym, specjalizuję się w sprawach własności intelektualnej; świadcząc pomoc prawną od ponad 20 lat.

Zanim rozpoczniemy mediację, chciałbym poinformować Państwa o zasadach i przebiegu mediacji.

Celem mediacji jest osiągnięcie porozumienia pomiędzy Państwem. To znaczy takich ustaleń, które okażą się możliwe do przyjęcia przez wszystkie strony sporu, będą satysfakcjonujące i możliwe do zaakceptowania i wykonania. Idealnie byłoby znaleźć rozwiązanie, które pogodzi Państwa interesy tak, aby każda ze stron czuła się zwycięzcą. 


To początek monologu wygłaszanego przez mediatora na początku postępowania mediacyjnego. „Monolog mediatora” służy wyjaśnieniu czym jest mediacja i na jakich zasadach jest zbudowana. Do tych zasad – zarówno mediator, jak i strony – mogą odwoływać się w trakcie postępowania mediacyjnego.

„Monolog mediatora” jest wstępem do dialogu stron będących w konflikcie. Ten dialog jest bardzo trudny. Nawet wtedy, gdy skonfliktowane strony rozmawiają wyłącznie o biznesie, towarzyszą im duże emocje, zwykle negatywne nastawienie do drugiej strony, brak zaufania, poczucie krzywdy, często bardzo nikła nadzieja, że zażegnanie konfliktu jest możliwe. Z tego powodu, czasami, aby rozpocząć rzeczową rozmowę, potrzebne jest wsparcie kogoś „z zewnątrz”. Bezstronna i neutralna dla stron osoba mediatora może pomóc w komunikacji, wzajemnym zrozumieniu swoich racji i ustaleniu warunków ugody.

Postanowiłam zacząć pisać o mediacji (szczególnie mediacji w sprawach własności intelektualnej, którymi zajmuję się od wielu lat jako prawnik), ponieważ jestem zafascynowana jej skutecznością. Od lat utwierdzam się w przekonaniu, że dzięki mediacji można nie tylko rozwiązać konflikt, ograniczyć koszt sporu ale także – bardzo często – wypracować zasady współpracy w przyszłości. Najważniejsze jest jednak to, że porozumienie jest wypracowywane przez strony, których ono dotyczy, nie jest narzuconym im rozstrzygnięciem ale rozwiązaniem jakie gotowe są zrealizować.

W blogu będę pisała o tym, jak w praktyce przebiega postępowanie mediacyjne. Postaram się odpowiedzieć na najczęściej zadawane pytania i przekonać osoby, które uwikłane są w konflikt związany z własnością intelektualną, aby spróbowały skorzystać z postępowania mediacyjnego. Mam nadzieję, że uda mi się zachęcić te osoby do rozpoczęcia mediacji zanim spór trafi do sądu. Również te osoby, które w trakcie procesu sądowego, chciałyby spróbować porozumieć się.

Dlaczego? W dużym skrócie: dlatego, że nie warto tracić czasu, pieniędzy i życia na spory w sądzie. Warto natomiast odpowiedzieć sobie na kilka pytań: https://lgl-iplaw.pl/zdecyduj-mediacja-czy-proces-sadowy/. Zatem zapraszam do lektury i do mediacji 🙂

A oto ciąg dalszy mojego „mediacyjnego” credo:


Jestem dla Państwa osobą bezstronną, niezaangażowaną w konflikt.

Zrobię wszystko, aby zachować bezstronność przez cały czas postępowania mediacyjnego. Gdybyście Państwo mieli wątpliwości co do mojej bezstronności, możecie poprosić o zmianę mediatora. Pomimo tego, że jestem prawnikiem, nie będę konsultowała i doradzała żadnych rozwiązań, bo to Państwo wypracowujecie własne porozumienie. Nie będę także oceniała Państwa propozycji. Mam nadzieję, że moja wiedza prawnicza i doświadczenie pomogą mi zrozumieć Państwa stanowiska, potrzeby i istotę sporu a to z kolei pozwoli wspierać Państwa w osiągnięciu porozumienia. 

Udział w mediacji jest dobrowolny.

Aby rozpocząć mediacje niezbędne jest dla mnie upewnienie się, że przybyliście Państwo na spotkanie dobrowolnie i że jesteście Państwo gotowi zawrzeć ugodę. Czy tak?

Mediacja przebiega według kilku zasad. 

O zasadzie dobrowolności już powiedziałam. Ta zasada wiąże się z zakazem wywierania przez mediatora nacisku na strony, to Państwo zachowują kontrolę – tak nad samym procesem mediacji, jak i nad treścią ugody, żadna decyzja nie zostaje podjęta bez zgody Państwa. 

Postępowanie mediacyjne jest poufne.

Zasada poufności jest zagwarantowana przez zobowiązanie się stron i mediatora do zachowania w tajemnicy informacji pozyskanych w związku z przeprowadzoną mediacją. Dla mnie oznacza także zakaz bycia świadkiem w tej sprawie. Zgodnie z art. 1834 § 3 kodeksu postępowania cywilnego, „bezskuteczne jest powoływanie się w toku postępowania przed sądem lub sądem polubownym na propozycje ugodowe, propozycje wzajemnych ustępstw lub inne oświadczenia składane w postępowaniu mediacyjnym”. Złamanie zasady poufności przez którąś ze stron, może spowodować zerwanie mediacji.

Postępowanie mediacyjne opiera się na działaniu w dobrej wierze.

Proszę Państwa o mówienie prawdy i nie przeinaczanie faktów, nie manipulowanie. W trakcie mediacji nie będzie prowadzone żadne postępowanie dowodowe. Możecie Państwo jedynie powołać biegłych lub ekspertów dla zbadania pewnych okoliczności, co do których istnieją wątpliwości. Jednak wszelkie decyzje w tej sprawie będziecie Państwo podejmowali wspólnie.

Zasada bezpieczeństwa, szacunku, godności stron i dbania o zachowanie ich równowagi są fundamentami mediacji.

Proszę, abyście Państwo nie używali słów obelżywych, nie krzyczeli, nie poniżali się, ani nie ranili. Proszę pamiętacie Państwo, że moją rolą jest pomoc w zaspokojeniu interesów każdej ze stron, co zazwyczaj prowadzi do sytuacji obopólnej wygranej

Zasada neutralności.

Ta zasada oznacza neutralność miejsca, w którym odbywa się mediacja – dlatego zaprosiłam Państwa do naszej kancelarii.

Chciałabym Państwu jeszcze powiedzieć, jak będzie przebiegać postępowanie mediacyjne.

Postępowanie mediacyjne jest nieformalne i prywatne – odbywa się w warunkach przyjaznych dla stron. Spotkania nie są rejestrowane, nie są też sporządzane żadne relacje z przebiegu lub wypowiedzi stron. Będę wprawdzie sporządzała notatki, ale służą one wyłącznie temu abym nie zapomniała, ani nie przeoczyła żadnej ważnej informacji jakie zostaną przekazane. Notatki te zostaną zniszczone na po zakończeniu mediacji. Jedynym efektem mediacji – o ile zakończy się ona powodzeniem – będzie pisemna ugoda.

Na początku każda ze stron będzie miała możliwość wypowiedzenia się. Proszę abyście sobie Państwo nie przerywali. Bardzo ważne jest, aby każda ze stron mogła spokojnie przedstawić swoje stanowisko. Spór wyzwala wiele emocji, więc postarajmy się, aby pomimo to udało się przeprowadzić rzeczową rozmowę.

W trakcie mediacji może zaistnieć potrzeba rozmów indywidualnych.

Służą one omówieniu propozycji rozwiązań. Poproszę wtedy Państwa o spotkanie na osobności. Spotkania będą trwały tak samo długo. Gdyby jednak, któreś z nich trwało nieco dłużej, chciałabym uspokoić, że nie jest to powód do obaw – być może jedna ze stron ma do przekazania więcej informacji niezbędnych do sformułowania ugody. Podkreślam, że na każdym etapie mediacji każda ze stron może zrezygnować z dalszego udziału w mediacji i nie może to świadczyć przeciwko żadnej ze stron. Państwo będziecie podejmowali wszelkie decyzje związane z uregulowaniami i rozwiązaniem konfliktu.

O ile dojdziecie Państwo do porozumienia, zostanie sformułowana ugoda na piśmie.

Na podstawie Państwa zgodnego wniosku sąd zatwierdzi ugodę, a w części nadającej się do tego – nada ugodzie klauzulę wykonalności. W przypadku powodzenia mediacji zakończonej zawarciem ugody przed pierwszym terminem rozprawy, sąd zwróci całą opłatę sądową, a gdy zawarcie ugody przed nastąpi po rozpoczęciu rozprawy sąd zwróci 3/4 wniesionej opłaty sądowej. 

Czy macie Państwo jakieś pytania?

____________

Więcej o tym, że w mediacji energia z konfliktu pomiędzy stronami, ze zderzenia przeciwnych racji, jest  impulsem do poszukiwania nieszablonowych rozwiązań, do kreatywnego myślenia, do innowacyjnego postrzegania sporu, o moich doświadczeniach prawnika z 20 – letnim stażem w sprawach własności intelektualnej, o tym, że warto spróbować rozwiązać spór oszczędzając czas, pieniądze i energię, można przeczytać w innych wpisach na moim blogu o mediacjach w sprawach własności intelektualnej.
Zapraszam do lektury i do kontaktu 

 

mediator w sprawach własności intelektualnej

+48 500 114 991  |  malgorzata.gradek@lgl-iplaw.pl

KANCELARIA MEDIACYJNA MAŁGORZATA GRADEK LEWANDOWSKA  I  LGL-MEDIATION.PL

ul. Mokotowska 41 lok 2 B, 00-551 Warszawa
+48 500 114 991 I +48 513 454 676